Po czym poznać, że włosy są zniszczone, a nie tylko suche?
Zniszczone włosy poznasz po tym, że końcówki rozdzielają się na pół, pasma są szorstkie w dotyku, a po rozciągnięciu nie wracają do kształtu. Suche włosy wyglądają matowo i się puszą, ale nie mają rozdwojonych końcówek. To rozróżnienie decyduje o tym, po jaki produkt sięgniesz.
Jak wyglądają zniszczone włosy w codziennym lustrze? Rozdwojone końcówki to najbardziej znany sygnał, bo osłabła zewnętrzna warstwa włosa odrywa się od rdzenia. Do tego dochodzi łamliwość, szorstkość i trudności z rozczesaniem. Pasmo, które wyginasz w palcach, zostaje sztywne i nie wraca do pierwotnego kształtu, bo włos stracił elastyczność. Podczas czesania kosmyki łatwo się urywają.
Spalone włosy, czyli takie po zabiegach rozjaśniających i stylizacji na wysokiej temperaturze, zachowują się podobnie: kruszą się i trudno je ułożyć. Zniszczenie zawsze oznacza zmianę w strukturze, a nie tylko w wyglądzie. Zniszczony włos nie regeneruje się od środka, można go wzmocnić i ograniczyć dalsze uszkodzenia. Dlatego szampon na zniszczone włosy działa na to, co na powierzchni, a nie naprawia wnętrza włosa.
Zrób test w szklance wody. Wrzuć pojedynczy włos. Jeśli szybko opada na dno, chłonie wodę zamiast ją zatrzymywać, a struktura jest naruszona. Jeśli po produktach regenerujących pasma stają się ciężkie i sztywne, problemem jest suchość, nie uszkodzenie. Zanim kupisz kolejną maskę, sprawdź, czy Twoje suche włosy mają rozdwojone końcówki. Jeśli tak, podcinanie końcówek u fryzjera ma więcej sensu niż dłuższa pielęgnacja.
Jak sprawdzić stan włosów w domu: test szklanki wody i test elastyczności
Zanim sięgniesz po kolejny szampon regenerujący, sprawdź, z czym naprawdę masz do czynienia. Dwa proste testy z kuchni pokażą, czy Twoje włosy są zniszczone, czy tylko przesuszone.
Test szklanki wody robisz na pojedynczym włosie. Wrzuć go do wody i patrz, co się dzieje. Jeśli opada na dno, struktura włosa jest naruszona i chłonie wodę zamiast ją zatrzymywać. Taki włos jest prawdopodobnie wysoko porowaty, co często idzie w parze z rozchylonymi łuskami.
Test elastyczności robisz na mokrym paśmie. Chwyć kosmyk i spróbuj go delikatnie wygiąć albo rozciągnąć. Zdrowy włos wraca do kształtu, a ten z ubytkami keratyny w środku rwie się albo zostaje pofalowany. Poważnie uszkodzone włosy tracą elastyczność i sztywnieją pod palcami.
Wynik obu testów zestaw z tym, co widzisz w lustrze. Rozdwojone końcówki, szorstkość i łamliwość wskazują na spalone włosy i ubytek elastyczności włosów. Matowość bez rozdwojonych końcówek to zwykle sygnał suchości, nie zniszczenia. Jeśli po maskach regenerujących pasma są ciężkie i sztywne, problemem jest suchość, a nie uszkodzona struktura.
Zniszczony włos nie regeneruje się od środka, możesz go tylko wzmocnić i ograniczyć dalsze szkody. Dlatego przy rozdwojonych końcówkach umów się do fryzjera na podcinanie, a w domu sięgnij po odżywkę i serum do włosów. Jeśli skóra głowy Cię niepokoi, zapytaj o to lekarza lub dermatologa.
Co oznaczają rozdwojone końcówki, łamliwość i szorstkość w dotyku?
Rozdwojona końcówka to najbardziej rozpoznawalny sygnał. Zewnętrzna warstwa włosa, czyli łuska, słabnie i odrywa się od rdzenia. Na końcu pasma widzisz wtedy białą kropkę albo rozwidlenie na pół.
Rozdwojone końcówki włosów to jednak nie jedyny znak. Zniszczone włosy bywają łamliwe i szorstkie w dotyku, a przy rozczesywaniu łatwo się kruszą i urywają. Szorstkość bierze się stąd, że postrzępione łuski włosa nie przylegają do trzonu, więc pasmo pod palcami przypomina siano.
Brak blasku ma tę samą przyczynę. Chropowata powierzchnia rozprasza światło, zamiast odbijać je równomiernie. Szorstkie włosy i matowy wygląd to często dwa opisy jednego zjawiska.
Do tego dochodzi puszenie i elektryzowanie, zwłaszcza w wilgotne dni. Nierównomiernie rozchylone łuski chłoną wilgoć z powietrza i pasmo zaczyna odstawać. Jeśli puszenie idzie w parze z suchością, to sygnał, że włosy potrzebują pomocy.
Sprawdź jeszcze elastyczność. Chwyć pojedynczy włos i spróbuj go wygiąć. Poważnie uszkodzone włosy tracą elastyczność, więc wygięte pasmo pozostaje sztywne i nie wraca do pierwotnego kształtu.
Możesz też zrobić test w szklance wody. Wrzuć pojedynczy włos i obserwuj, czy opada na dno. Włos, który tonie, chłonie wodę zamiast ją zatrzymywać, a to wskazuje na naruszoną strukturę.
Uważaj na jedną pułapkę. Jeśli po produktach regenerujących pasma robią się ciężkie, sztywne i przetłuszczone, problemem jest suchość, nie uszkodzenie struktury. Zniszczony włos nie regeneruje się od środka, można go tylko wzmocnić i ograniczyć dalsze szkody.
Zwróć uwagę na wypadanie. Codziennie tracimy zwykle od 50 do 100 włosów, ale wyraźnie większa utrata lub zmiany wzdłuż linii włosów powinny Cię zainteresować. W takiej sytuacji zapytaj lekarza lub dermatologa.
Zanim sięgniesz po kolejny kosmetyk, zrób jeden z tych testów. Wybierz ten, który najłatwiej Ci wykonać przy najbliższym myciu, i zapisz wynik. To da Ci punkt odniesienia na później.

Dlaczego zniszczone włosy puszą się, plączą i tracą blask?
Puszenie to nie kaprys pogody. Rozchylone łuski chłoną wilgoć z powietrza i dlatego Twoje włosy robią się coraz szersze, im bardziej jest parno. Ten sam mechanizm odpowiada za elektryzowanie.
Skoro łuski nie przylegają do trzonu, włos jest szorstki w dotyku i przypomina siano. Chropowata powierzchnia rozprasza światło zamiast je równomiernie odbijać, więc blask znika. To dlatego zniszczone włosy wyglądają matowo nawet tuż po umyciu.
Plątanie i kołtuny mają tę samą przyczynę. Postrzępiona powierzchnia zaczepia o siebie przy każdym ruchu grzebienia, a pasma trudniej rozczesać i ułożyć. Jeśli w dodatku włosy kruszą się i urywają podczas czesania, to nie jest już kwestia kosmetyku.
Przyczyn tych uszkodzeń szukaj w codziennych nawykach, nie w jednym złym dniu. Zniszczone włosy mają zwykle przyczyny mechaniczne i termiczne: tarcie o poduszkę, ciasne gumki, szarpanie szczotką. Do tego dochodzi stylizacja na gorąco, a najczęściej temperatura prostownicy ustawiona wyżej, niż włosy wytrzymują.
Spalone włosy poznasz po sztywności: wygięte pasmo nie wraca do kształtu, bo straciło elastyczność. Prostownicy używaj więc na suchych pasmach, przesuwaj ją po włosie spokojnie, a nie zatrzymuj w jednym miejscu. Wyższe ustawienie nie skróci układania na tyle, żeby warto było ryzykować przypalenie łusek.
Jak wyglądają spalone włosy od rozjaśniacza i czy da się je uratować?
Rozjaśnianie to jeden z tych zabiegów chemicznych na włosy, po których różnica między włosem suchym a spalonym widać gołym okiem. Spalone włosy od rozjaśniacza nie puszą się jak zwykłe zniszczone włosy, tylko zachowują się jak sztywne pasmo, które nie wraca do kształtu po wygięciu. To znak, że struktura jest naruszona na tyle, że włos stracił elastyczność. Do tego dochodzi łamliwość: pasmo kruszy się przy czesaniu i urywa, zanim zdążysz je ułożyć.
Zanim sięgniesz po kolejny produkt, zrób test w szklance wody. Wrzuć pojedynczy włos. Jeśli szybko opada na dno, jest prawdopodobnie wysoko porowaty, a to często idzie w parze z rozchylonymi łuskami i uszkodzeniami po rozjaśniaczu. Rozjaśniane włosy po takim zabiegu chłoną wilgoć zamiast ją zatrzymywać, dlatego w wilgotne dni puszą się i elektryzują bardziej niż zwykle.
Tu wchodzi pytanie, jak uratować zniszczone włosy po takim zabiegu. Zniszczony włos nie regeneruje się od środka, możesz go tylko wzmocnić i ograniczyć dalsze uszkodzenia. Realna pielęgnacja zniszczonych włosów po rozjaśnianiu opiera się na dwóch rzeczach: łagodnym myciu i ochronie przed kolejnymi uszkodzeniami. Wybierz szampon na zniszczone włosy, który nie ściąga nadmiernie łusek, i odżywkę do zniszczonych włosów nakładaną od połowy długości w dół. Serum do włosów na końcówki domknie to, co da się domknąć.
Jeśli chcesz odbudować włosy po rozjaśnianiu, nie licz na to, że kosmetyki na zniszczone włosy cofną uszkodzenie. Mają one wzmocnić pasmo i ograniczyć dalsze szkody. Pomaga też odstawienie tego, co dobija: suszarki na najwyższym ustawieniu i lokówki bez termoochrony. Rozdwojone końcówki najlepiej podciąć u fryzjera, bo same się nie zrosną. Jeśli skóra głowy reaguje pieczeniem albo swędzeniem po zabiegu, zapytaj lekarza lub dermatologa.


